Cosentina con Cannabis stare opakowanie

Urugwajska yerba mate z dodatkiem konopi Cannabis Sativa

Nareszcie jest! Może część z Was pamięta, jak o tym wspominałem na Facebooku jako o ciekawostce. Jest też jeszcze jedna marka –Abuelita – o podobnym składzie. Cieszę się, że  recenzowana Cosentina tak szybko do nas dotarła, chwali się.

Cosentina jest yerbą w typie urugwajskim, przy suszu zatrzymamy się trochę później. Dla przypomnienia: Urugwaj yerby nie produkuje i nie ma tam plantacji, większość suszu sprowadza z Brazylii. Czasem gotowy, czasem same liście i obrabiają sami. Często też na takiej yerbie znajdziecie oznaczenie TIPO P.U, 1, o którym już kiedyś wspominałem, ale głównie dotyczy właśnie tych yerb w stylu urugwajskim.

Cosentina con Cannabis jest aktualnie dostępna w opakowaniu kilogramowym, nie wiem czy ją w ogóle robią w innym, nie widziałem, więc możliwe, że nie. Zatem decydując się na zakup dostajemy 1 kg yerba mate z dodatkiem konopi opisanej na paczce jako Cannabis Sativa. Tak się składa, że konopie pochodzą z samego Urugwaju, yerba jest brana z Brazylii, przynajmniej takie informacje udało mi się zdobyć.

Oczywiście, jak możecie doczytać w sieci, jest to konopia z zawartością THC poniżej 0,2%, a takie produkty są dopuszczone do dystrybucji i sprzedaży w naszym kraju. Nie zawiera żadnych psychoaktywnych substancji, w przypadku których taki produkt nie zostałby dopuszczony do sprzedaży także w Urugwaju, gdzie pod pewnymi warunkami doszło do legalizacji marihuany, z której mogą korzystać mieszkańcy po wcześniejszym zarejestrowaniu się. Jako turysta nie ma opcji na skorzystanie z takiej możliwości, gdyby się ktoś zastanawiał ;)Samo opakowanie to jakiś rodzaj laminatu z wielkim liściem konopi, soczystym napisem Cosentina, niedużą tabelą wartości odżywczych wraz ze składem oraz zapewnienie producenta o szlachetnym pochodzeniu dla wymagających podniebień. To wszystko.

Cosentina con Cannabis nowe opakowanieTo w przypadku starszego opakowania, nowe, jak możecie zobaczyć na zdjęciu ma mniejszy listek konopny i dużą informację o braku substancji psychoaktywnych. Nie mam informacji, aby przy zmianie opakowania zmieniano skład. Czytałem za to o koncentracji CBD w tej yerbie, jednak nie będę przytaczał tych informacji, bo nie jestem pewien czy nadal się pokrywają z zawartością paczki.

I co dalej, czy to taki szał? Ogólnie to nie, raczej ciekawostka, ponieważ własnym sumptem można zrobić taką mieszankę w domu na podstawie suszu konopi, który można kupić w niektórych sklepach zielarskich i/lub ze zdrową żywnością. Dawno temu wklejałem Wam zdjęcie na Facebooku z taką „herbatką”. Tutaj mamy ciekawostkę aż w kilogramowym worze.

Otwieram paczkę, wącham i zapach na początku jest bardzo lekki, kojarzący się z innymi czystymi urugwajkami, może nieco liściasty i słodki, dopiero po chwili czuć nieco dymne aromaty.

Cosentina con Cannabis boczne napisy

Sam susz został drobno zmielony, czego można się było spodziewać i z tego co widzę ma trochę drobnych patyczków – wydaje się, że zdecydowanie więcej niż w innych yerbach znanych jako urugwajskie. Listki są drobno cięte, w towarzystwie sporej ilości pyłu. Przebijają się tutaj także zielone strąki, jak mniemam to konopie, ale bardzo mało takich większych kawałków rzuca się w oczy.

Po zalaniu zapach, a przynajmniej ten pierwszy sprawiał wrażenie nieco konopnego, ale także lekko herbacianego, jak opary z herbaty.

Zanim skosztuję, przypomnę młodszym stażem czytelnikom, aby zrobili tzw. kopczyk z tej yerby, bo się mocno zbija i może zapychać słabiej filtrujące rurki. W telegraficznym skrócie, aby nie pisać tego samego któryś raz na kilka linijek, nasyp do matero, potrząśnij zakrywając ręką i trzymając tak naczynie w poziomie, w lukę gdzie nie ma suszu nalej wody o temperaturze 40C lub chłodniejszej (smak będzie łagodniejszy), poczekaj aż wsiąknie i rurką możesz sobie lekko ubić kopiec. Wbijasz w dno i gotowe.

Cosentina con Cannabis susz

Pierwsze zalanie Cosentiny con Cannabis jest bardzo lekkie, można rzec, że nieco rześkie. Może przynosić na myśl rześkość z chłodniejszej i lekkiej zielonej herbaty. Zalewam dalej i cóż, trudno wyłuskać póki co smak konopnego naparu, raczej gra to sobie w tle póki co. Ogólnie pije się to przyjemnie, osiada na podniebieniu taka fajna lepka cierpkość, a smak nieco liściasty, z lekko przydymioną nutą przy piciu pierwszy raz, przy kolejnych zasypaniach już umyka, ale ogólnie wchodzi bardzo łagodnie.

Poczekałem chwile między zalaniami, szczególnie na początku pierwszych zasypań z tej paczki, aby nieco naciągnęła ta yerba. Ma taki nieco świeży smaczek, ale też momentami dymny. Bardzo słabo, ale jednak. Ogólnie przypomina inne urugwajki. Na intensywne smaki wychodzące z konopi wg mnie nie ma co liczyć, raczej pod tym względem to nie powinien być wasz wybór przy zakupie. Sama yerba smaczna i pobudza mnie w porządku. Ten lekki konopny smaczek wychodzi nieco później, gdy sama yerba się już nieco wypłucze.

Czasem nawet i zapach zdaje się nieco inny, konopny tak jak i po wypłukaniu mocniejszego smaku yerby smak konopny bywał nawet lekko słodkawy, ale to raczej pojedyncze zalania niż przez cały czas. Czy poleciłbym poczatkującym, myślę, że tak, po prawdzie jest to bardziej klasyczny smak yerby, ale nie w stylu mocnej dymnej siekiery. Jedynym problemem może być bardzo drobne zmielenie suszu, decyzja jak zawsze należy do was. Fanom yerby z Urugwaju polecam jako ciekawostkę, chociaż wydaje się, że wypłukiwanie jest tu szybsze niż w innych yerbach z tego kraju to smaczek jest przyjemny, u mnie ma 4-/6 jeśli chodzi o urugwajskie yerby, ogólnie 4.

 

Wypłukiwanie: długie (ok. 0.7 – 1 l)

Cena: 48–55zł

Dostępność: 1 kg

Pobudzenie: zostawiam do oceny pijącym. Na mnie działa umiarkowanie.

Moja ocena: dobra (4)