Ruvicha Silvestre opakowanie

Paragwajska yerba mate Ruvicha Silvestre bez dodatków

Paragwajska yerba mate Ruvicha Silvestre to kolejna z 6 dostępnych yerb producenta Ruvicha – firmy Unimate S.A. Każda paczka ma swój kolor, w tym przypadku mamy czarny kartonik, ciekawe jak smak.

Zatrzymajmy się jeszcze przy opakowaniu. Tak jak w przypadku pozostałych yerb Ruvicha, mamy tutaj do czynienia z taką samą grafiką po obu stronach paczki. Jak wcześniej wspomniałem, różnią się kolorami i krótką notką od producenta z boku opakowania. Grafika przyciąga wzrok, myślę, że może korcić po sięgnięcie jeśli postawimy na półce w widocznym miejscu. Logo jest charakterystyczne i zajmuje znaczną część opakowania, a głównym punktem jest grafika z postacią Indianina, być może Guarani. Wokół jego głowy widzimy listki i po jednej strony klasyczne naczynie, zapewne tykwę jak i guampe dedykowaną do picia na zimno. Tak tez przetestuje J Zastanawia mnie, czy te fruwające liście za głową Indianina to nie jest nazbyt sugerujące jakieś pióropusze jak u Indian z ameryki północnej.

Na opakowaniu brak tabeli z wartościami odżywczymi. Jest informacja, aby przechowywać yerbe w suchym i świeżym miejscu, a zaraz nad tym trzy znaczki, które możecie znać z produktów w Polsce: ludzik wyrzucający opakowanie do kosza, strzałki biodegradowalnego produktu i parasol w deszczu, czyli zachować produkt suchy.

Ruvicha Silvestre znaki na opakowaniu

Jest jeszcze krótka notka od producenta mówiąca: dżungla – ekologiczna, czyste liście, które zostały zebrane w zaroślach Lasu Atlantyckiego w Alto Parana. Czystość i produkcja ekologiczna BAJO MONTE (w zaroślach) dają miekki i trwały smak, jak również przenikliwy aromat, inspirowany czystą naturą (to moje tłumaczenie więc może brzmieć dziwnie). Jeśli się zastanawiacie, czy są jakieś certyfikaty organiczności to ich nie ma, ale być może kiedyś się pojawią, jest to młoda firma i może coś działają w tym kierunku, albo i nie.

Ruvicha Silvestre napisy na opakowaniu

Ruvicha Silvestre jest pakowana w kartonik, a następnie logowany worek z suszem. Wyciągam i rozcinam, aby powąchać prosto z wora. Pachnie ładnie. W pierwszej chwili pojawia się lekka dymność suszu, a następnie taki bardziej świeży zapach – roślinny pomieszany z czymś, interesujące.

 

Sam susz ku mojemu zdziwieniu zawiera sporo drobnych listków, jak i taką frakcję jeszcze bardziej pociętą, ale nie zmienioną w pył. Owszem, jest pył i patyczki, ale jeszcze sporo takich drobniutko pociętych listków, czasem kilka za bardzo przypalonych, a samych patyczków nie ma tutaj znacznych ilości.

Ruvicha Silvestre susz

Zapach po zalaniu jest yerbowy, czyli czuć susz, ale nie nachalnie, z takim dymkiem. Co ciekawe, wychodzi również zapach mokrego drewna. Drewna, które było na ognisku, a później leży mokre i czegoś takiego nie wiem, mieszanki zapachów liści i wilgoci z dymem. Coś czuję, że ktoś mógłby to określić zapachem rybnym, a na dodatek już wiem, że wypiję niebawem jeszcze paczkę dla pewności i weryfikacji.

No to co, Ruvicha Silvestre i pierwsze zalanie. Opisuję teraz pierwsze wrażenia z pierwszej 250 g paczki. Zrobiła się ładna pianka saponin, siorbię, siorbię i smak od początku jest wyraźny i zdecydowany, ale nie jest siekierą. Owszem, będzie dla początkujących, ale o tym później. Pierwsze zalanie bardzo ciekawe i proste, ponieważ wyczuwam w nim klasyczny dymiony susz, z nieco innym smakiem niż np. w yerbie Puntero. Sprawia wrażenie jednostajnego, a w buzi szybko osiada specyficzna goryczka, połączenie intensywnego naparu z dymieniem i wrażeniami liściasto drzewnymi, smak robi się trochę ściągający z tyłu języka, tak specyficznie goryczkowo.

Ruvicha Silvestre opakowanie w srodku

Bardzo jestem ciekaw waszych wrażeń i smaku z kolejnej paczki za jakiś czas, ponieważ jak tak siedzę po wypiciu zalania i klepię to zdanie na klawiaturze to ciumkam( 😀 ) sobie w buzi ten smak yerby i pokusiłbym się na słowa, że czuje wędzonkę i lekką również wędzoną śliwkę. Smak Ruvichy Silvestre robi na mnie wrażenie wyważonego, zdecydowanego w smaczny sposób.

Polecam fanom Paragwajskich smaków, ale nie tylko, ponieważ gorycz i wszelkie aromaty oraz smaki opisywane, jako dymne są tutaj wyważone. Początkującym nie mogę polecić z czystym sumieniem, jedynie, jeśli się nie boją mocniejszego smaku, wtedy jasne, proszę bardzo.

Ruvicha Rustica na zimno w formie terere: naciąga długo, ale nawet na zimno czuć lekkie dymne nuty, nieco orzechowe lub kojarzące się z drewnem, jest smak roślinny, który może przypominać parzoną czarną herbate w wersji na zimno.

 

Wypłukiwanie: długie (ok. 0.7–1 l)

Cena: 23–24 zł

Dostępność: opakowania 250 g / 0.5 kg

Pobudzenie: zostawiam do oceny pijącym. Na mnie działa umiarkowanie.

Moja ocena: bardzo dobra- (5-)