Wywiad z polskim artystą i twórcą akcesoriów do yerba mate

Polski twórca rękodzieła zajmujący się na co dzień wykonywaniem kolekcjonerskich akcesoriów do yerba mate, takich jak matera palo santo, bombille, tykwy oraz od niedawna także matera ceramiczne. Robert Przydatek, bo właśnie o nim mowa, jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Zajmuje się głównie metaloplastyką, czyli pracą z metalem i w metalu. Jednak jego konikiem są rzeczy użytkowe, które znane są chyba wielu fanom yerba mate, bo właśnie dla nich głównie tworzy te wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju akcesoria. W swojej pracy wykorzystuje wiele różnorodnych technik i metod.

W trakcie wywiadu pojawi się kilka zdjęć, na których zobaczycie jak powstawało jedno ze zdobień na okuciu palo santo, a tymczasem wrzucam mój egzemplarz i zapraszam do zapoznania się z całym wywiadem, mam nadzieję, że się Wam będzie podobało.

Matero palo santo mate art przewrocone

Matero palo santo mate art logo

Piotr [swiatyerby.pl]: Powiedz Robercie, jak się zaczęła Twoja przygoda z yerba mate?

Robert Przydatek [MateArt]: Ilekroć ktoś mnie o to pyta przypomina mi się mój stary znajomy Tomasz. To właśnie on gdzieś na swojej facebookowej tablicy dyskutował o yerba mate. Ja tylko czytałem, to co pisze on i jego znajomi. Po kilku miesiącach pomyślałem sobie „dlaczego nie spróbować?” no i zrobiłem od razu zakupy za kilkaset złotych kupując kilka kilogramów yerby, porongo na stojaku, tykwę oraz okute palo santo.

P: Jak długo zajmujesz się zdobieniem akcesoriów do yerba mate i skąd w ogóle pomysł na tę bądź co bądź, wciąż niszę, jeśli chodzi o samą popularność tego naparu?

R.P: Pomysł zrodził się w zasadzie od razu gdy zakupiłem pierwsze akcesoria około 3 lata temu. Szukałem akurat dodatkowego zajęcia, które miało mnie odciągnąć od ekranu komputera, przy którym spędzałem po kilkanaście godzin dziennie. Taką akurat miałem wtedy pracę. Patrzyłem na moje pierwsze Palo Santo a potem przeszukałem Internet za jakimś ładniejszym naczyniem. To co widziałem w ofertach albo nie spełniało moich oczekiwań albo było strasznie drogie. Znając swoje umiejętności i zdolności zdecydowałem, że sam sobie zrobię takie jakie chcę.

P: Jeśli dobrze kojarzę, to jeszcze 2–3 lata temu nie pokazywałeś swoich prac w sieci, teraz widzę częściej jak promujesz swoje produkty online. Wyczułeś jakieś większe zainteresowanie w przeciągu ostatnich lat?

R.P: Tak, zgadza się. Związane to było z tym, że w tamtym czasie dopiero uczyłem się metaloplastyki. Przygotowanie jako takie do pracy w metalu miałem już dzięki wiedzy zdobytej w szkole średniej. Tam też wykształciłem w sobie bardzo wysoką precyzję oraz technikę. Niektóre wykonane przeze mnie przedmioty na zajęciach lądowały później w gablotach jako modele pokazowe. Repusowanie jednak było dla mnie całkowicie nową dziedziną, której chciałem się bardzo nauczyć, ponieważ to właśnie w tej technice zacząłem wykonywać pierwsze repusowane matera palo santo w Polsce i w Europie. Początkowo chciałem wyłącznie rozwijać zdolności artystyczne i tworzyć rzeczy unikatowe, niedostępne nigdzie indziej na świecie. Wynikiem tego były moje pierwsze bardzo bogato zdobione matera, gdzie praca nad jednym potrafiła mi zająć nawet kilkanaście dni. Dopiero później, ze względu na liczne zapytania fanów yerby postanowiłem wyjść im na przeciw i dać im to, czego szukają, a tego w tamtym czasie nie było w żadnym sklepie. Zdarza się, też że pyta się mnie o cennik. Czegoś takiego nie mam, ponieważ cały czas robię nowe wzory i ciężko byłoby mi aktualizować coś takiego. Dużo prościej jest wskazać konkretny wzór i zapytać o cenę. Przeważnie moje prace mieszczą się w widełkach 40 do 160 zł plus cena nowego matera, na którym wykonam wzór – mowa oczywiście o wzorach tańszych. Te całkiem dopracowane kosztują więcej, od kilkuset złotych w górę.

Produkcja zdobien mate art 1

P: Może ma to związek z ciągle rosnącą popularnością yerba mate?

R.P: Nie wiem, całkiem możliwe. Ale bardziej jestem przekonany, że europejczycy po prostu lubią rzeczy personalizowane, robione na wyłączność, które pozwolą im się odróżniać od innych.

P: Twoje prace można oglądać na Twoim fanpage’u na Facebooku (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Mate Art i wyskoczy fanpage Roberta), strona jest w budowie, ale Twoje matera są również dostępne od kilku miesięcy w Sklepie Kolonialnym Wojciecha Cejrowskiego. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, jak tam trafiłeś?

R.P: Pamiętam, że było to dosłownie na kilka dni przed moim wyjazdem do Niemiec. Pan Wojciech Cejrowski był akurat w tym czasie w Gdyni. Wahałem się czy w ogóle jest sens jechać do Niego. Pomyślałem sobie, że takimi materami jakie ja robię, to „on” tonami obrasta. No ale w końcu – mimo, że mi się nie chciało – zabrałem trzy moje najładniejsze matera i pojechałem. Tam, będąc już na miejscu i odczekaniu swojego w kolejce stanąłem naprzeciw i zapytałem czy mogę coś pokazać. Nie wnikając w szczegóły naszej dalszej dyskusji, skończyło się tak, że Pan Wojciech Cejrowski poprosił mnie, aby zostawił do siebie numer telefonu. Tak to się właśnie zaczęło.

P: Pan Cejrowski jest bezsprzecznie najpopularniejszą twarzą krzewiącą picie yerby w kraju, jest również znany z programów telewizyjnych i napisanych przez niego książek. Podczas jednego z programów w gruncie rzeczy politycznych (szkoda, że nie podróżniczych) miał w ręku zdobione przez Ciebie matero, to chyba miłe wyróżnienie dla twórcy jeśli może zobaczyć swoje dzieło w programie telewizyjnym?

R.P: Haha, tak, nie spodziewałem się. Tego matera miałem nadzieję, że nigdy nikomu nie pokaże, ponieważ – o tym nikt prawie nie wie – miało wadę i akurat to zabrał ze sobą do telewizji. Uśmiałem się jak to zobaczyłem.

Produkcja zdobien mate art 2

P: Jaka według Ciebie jest najciekawsza praca, która wykonałeś? Może masz jakiś ulubiony projekt?

R.P: Hmmm, ulubionych projektów mam na pewno kilka. Szczególnie lubię te najtrudniejsze w wykonaniu. Lubię mozolną i trudną pracę, bo mam wtedy największą frajdę. Z oczywistych względów matera takie są dla mnie najbardziej wartościowe i najwyżej cenione.

P: Czy sam korzystasz z własnych wyrobów?

R.P: No i tutaj muszę Cię rozczarować. Ja naprawdę nie mam nawet czasu zrobić dla siebie żadnego ładnego naczynka. Jedno z mater, które używam okazało się odpadem bo ma pogniecioną blachę, a z drugiego zdjąłem blachę bo była dziurawa. Kilka mater stoi na szafce i robią za modele pokazowe.

P: Czy działalność Mate Art, to Twoja główna działalność, czy to jednak udane przedsięwzięcie hobbystyczne?

R.P: Od około 10 lat mieszkam i pracuję za granicą Polski. Akcesoria to taki fajny dodatek lub odskocznia względem tego co robię na co dzień. Myślę jednak o powrocie do kraju na stałe i gdy to się już stanie chciałbym rozwinąć się właśnie w tej konkretnej branży. Widzę, że panuje u nas w Polsce i także Europie zachodniej niedostatek jeśli chodzi o akcesoria. Te, które są sprowadzane z Ameryki Południowej są albo bardzo drogie albo nie spełniają określonych wymogów tutejszych mateistów lub mają dużo wad.

Produkcja zdobien mate art 3

P: Wspomniałeś wcześniej, że praca nad jednym matero gdy robiłeś swoje pierwsze bogate zdobienia potrafiła trwać kilkanaście dni. Wyrobiłeś się już w tworzeniu zdobień i zajmuje Ci to znacznie mniej czasu, czy różnie z tym bywa w zależności od wzoru, a może ktoś Ci pomaga?

R.P: Wszystko robię sam od początku do końca, poza ceramiką. Ten dział głównie znajduje się w rękach innej osoby, ale prace wykonywane są wg moich wytycznych.
Do pracy w tej konkretnej branży wymagam bardzo dużej dbałości o szczegóły oraz bardzo wysoką jakość. To jest moja wizytówka, ponieważ jestem urodzonym perfekcjonistą. Z biegiem czasu oczywiście każdy nabiera doświadczenia a to przekłada się także na czas pracy, ale nie oszukujmy się, wszystkiego nie da się przeskoczyć i w pewnym momencie pojawia się granica. No właśnie i w tym miejscu chciałbym wyjaśnić, że artysta rzemieślnik to nie fabryka. Mi chodzi o jakość, a nie o ilość. Właśnie dlatego zostałem przyjęty do grupy Poland Handmade, grupy najlepszych w Polsce artystów, których charakteryzuje wysoka jakość wykonania i profesjonalizm w każdym detalu.

P: W Twoich pracach często przewija się motyw Indian, czyżby inspiracja Indianami Guarani?

R.P: Trochę tak. Szukałem pomysłu na wzór kojarzący się z Ameryką Południową i pierwsze co mi przyszło na myśl, to właśnie Indianin. Aktualnie wzorów nawiązujących do Ameryki Południowej jest już co najmniej kilkanaście.

P: Skąd czerpiesz inspirację do tworzenia nowych wzorów?

R.P: To zależy jaki efekt końcowy chcę uzyskać. Czasami osoby zamawiające same piszą mi jakie chcieliby wzory, a czasami wybieram wzór zupełnie nie związany z yerba mate i robię go dla przyjemności.

P: Kończąc naszą świetną rozmowę, chyba pora abym zapytał czy masz jakąś dalszą wizję rozwoju, generalnie co masz w planach? Jeszcze jedno przegapione pytanie, jaka jest Twoja ulubiona yerba?

R.P: Dużo rzeczy jest jeszcze do zrobienia. Mam wiele pomysłów, związanych nie tylko z yerba mate. Pojawią się na pewno różne nowe akcesoria Mate Art. Co do yerby, to najbardziej lubię te tradycyjne – La Mejor, Kurupi i własne dodatki, ze smakowych przeważnie piję tylko te z dodatkiem mięty.

matero palo santo mate art efek koncowy

Jeśli macie jakieś pytania do Roberta, możecie pisać w komentarzach, a on postara się na nie odpowiedzieć. O ewentualne wyceny należy go pytać już bezpośrednio. Znajdziecie go między innymi poprzez jego stronę – http://yerbamateart.pl/

Na sam koniec chciałem jeszcze Wam przekazać, że jak Robert będzie miał więcej czasu to zastanowimy się nad jakimś konkursem ze zdobionym matero od niego. Aktualnie jest bardzo zajęty, ale przecież poczekać możemy wszyscy 🙂