Yerba mate z Lidla firmy Lord Nelson ze skórką pomarańczy o smaku marakui

Sieciówki spożywcze od pewnego czasu robią to, co nas bardzo interesuje, czyli wprowadzają yerba mate do swojego asortymentu. Jakiś czas temu pisałem o akcji Biedronki [klik], tym razem wyszedł naszym potrzebom naprzeciwko Lidl, sprzedając yerba mate Lord Nelson.  Produkt ten pojawił się niedawno (ok. 2 tygodnie temu), ale wcześniej w tym samym sklepie były już dostępne yerba mate cocido (saszetkowane), które swoją drogą nadal są w ofercie, gdyby ktoś chciał zakupić.

Nie chciałem tworzyć osobnego tematu dla samego faktu, iż jedna z sieci sklepów wprowadza sypaną yerbę we własnych opakowaniach, więc w kilku zdaniach napiszę swoje ogólne spostrzeżenia. Nie da się ukryć, że posunięcie producenta marki Lord Nelson to mały kroczek naprzód w popularyzacji yerba mate w naszym kraju, ale podyktowany najprawdopodobniej popularnością yerb w saszetkach.

Jeśli chodzi o duże sklepy, to chyba pierwsza była Biedronka, która wprowadziła pod własną marką yerbę w saszetkach, później ten trend szedł dalej i firma Loyd wprowadziła yerbę do swojej oferty, doszło to do Lidla, a tutaj już poza saszetkami weszła sypana yerba w opakowaniach 80 g. Wszystkie wyżej wspomniane yerby w saszetkach zawierają susz brazylijski, ze względu na swoją cenę, oraz stosunkowo łagodny smak. Z jakim mamy suszem do czynienia w przypadku dzisiejszej recenzji? Przekonajmy się.

Propozycja przygotowania yerba mate Lord Nelson

Propozycja przygotowania yerba mate Lord Nelson

Yerba mate Lord Nelson ze skórką pomarańczy o smaku marakui to yerba mate brazylijska. Sama nazwa średnio do mnie przemawia, wolałbym już sam smak pomarańczy, a więc z większą ilością skórki, a w tym przypadku tejże skórki mamy 15 %, a smak marakui został zastąpiony aromatem. Zatem przejdźmy dalej i zajrzyjmy do opakowania, ale przedtem jeszcze kilka słów na temat samego opakowania. Lord Nelson ze skórka pomarańczy opakowanie i zawartosc

Yerba mate Lord Nelson zapakowana jest w mały, foliowany kartonik. Z przodu opakowania grafika nie przedstawia wątpliwości co może być w środku, widnieje tam bowiem tykwa wraz z bombillą. Tuż nad rysunkiem jest napis „yerba mate” oraz informacja o smaku. Na jednym z boków opakowania znajdziemy propozycje przygotowania naparu. Jedna z nich to zalewanie w filiżance (jedna łyżeczka suszu na filiżankę), druga zaś w tykwie (tutaj już proponowana objętość suszu to połowa naczynia). Ciekawe, czemu ilość suszu zależy według nich od rodzaju użytego naczynia, dla mnie to trochę dziwne. Z tyłu opakowania znajduje się informacja z „propozycją podania naparu Indian Guarani”. Tutaj już producent pisze o guampie… oraz informuje o ważnej sprawie, mianowicie o tym, że nie należy zalewać suszu wrzątkiem „…ponieważ poparzone ziele obrazi się i straci smak ;)” Mogli lepiej napisać, że straci sporo ze swoich wartości odżywczych. Znajdziemy też informację o składzie i innych dostępnych smakach, trzech dokładnie:

– z ananasem i jagodami goji

– ze skórką cytryny i trawą cytrynową

– z maliną i żurawiną.

Lord Nelson ze skórka pomarańczy opakowanie tyl

Zapach suszu jest bardzo intensywny, pierwsze uderzenie to aromat, który raczej z naturalnością się nie kojarzy, przypomina mi owocowe aromatyzowane herbatki. Niezbyt mi się podoba ten zapach, samego suszu nie czuję.

Lord Nelson ze skórką pomaranczy

Susz jak widać jest zielony co przypomina, że to mate praktycznie bez sezonowania określana jako green mate, czyli świeża. Wspomniałem wcześniej o składzie, więc pora go przedstawić:

– 79 % yerba mate,

– 15 % suszona skórka pomarańczy,

– aromaty

– 2 % suszony kwiat nagietka

Lord Nelson ze skórka pomarańczy sklad

Suszoną skórkę pomarańczy oraz kwiat nagietka widać w suszu wśród pociętych listków mate. Patyczków w suszu jest minimalna ilość, to samo dotyczy pyłu. Susz zaliczyłbym do drobno ciętego.

Zapach tej yerba mate po zalaniu to jedynie aromat marakui, skórka pomarańczy prawie się nie wychyla z tego zestawienia, nie czuję jej zbyt intensywnie, albo w ogóle, a liczyłem na jej przyjemny zapach.

Czas na dalsze testy więc zalewam, susz nie chce się pienić, ale to się zdarza. W smaku jest, ekhm… słabo, pierwsze zalania to uderzenie aromatu markui, który tutaj nie pasuje, począwszy od tego zbyt mocnego zapachu do nijakiego smaku, ale zalewam dalej i czekam aż się to wszystko trochę wypłucze i poczuję smak yerby. Dziwnie długo mam ten smak w buzi, szkoda, że to nie smak yerby. Całe szczęście jest lepiej po kilku pierwszych mniejszych zalaniach, gdy to uderzenie aromatu zelżało i czuć na języku lekką goryczkę wymieszaną z dodatkami, brakuje mi cały czas w tym smaku skórek pomarańczy. Kolejne zalania są zdecydowanie lepsze niż te początkowe, które jak dla mnie były kiepskie, za mocno aromatyzowane. Dopiero jak wyszła na podniebienie lekka yerbowa goryczka zrobiło się lepiej, ale jak tak sobie myślę, to zapewne nie jestem w targecie zakupowym tego produktu, tak samo wielu czytelników bloga swiatyerby.pl, którzy mają za sobą kilogramy mate.

Zatem jeśli jesteś początkujący lub lubisz yerby z dodatkami, aromatyzowane i potrzebujesz czegoś słabszego ze zdecydowanie mniej wyczuwalną goryczką to ten produkt może Ci zasmakować. Jeśli jednak jesteś fanem klasycznych yerb, lub jeszcze lepiej — paragwajskich, to ten produkt może nie przypaść Ci do gustu. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem są własne testy, ponieważ bywa tak, że kiedy zazwyczaj pije się mocne paragwajskie yerby, to może posmakować nam coś lekkiego.

 

Wypłukiwanie: długie (ok. 0,7–1 l)

Cena: 5 zł

Dostępność: opakowanie kartonowe – 80 g

Pobudzenie: zostawiam do oceny pijącym. Na mnie działa słabo.

Moja ocena: średnia (3)